Imię i nazwisko: Grzegorz Maciąg

Dziedzina: fotografia kreatywna, reportażowa, sportowa

Portfolio i kontakt

Grzegorz Maciąg – fotograf, dla którego aparat to narzędzie do porządkowania świata w ramy precyzyjnej geometrii i świadomego koloru. W swojej pracy nie szuka kompromisów między technicznym rygorem a emocjonalnym przekazem – znajduje ich idealny balans. Znany z analitycznego podejścia do kadru, które przekuwa w malarskie, pełne głębi obrazy. Na co dzień udowadnia, że za każdym wybitnym zdjęciem stoi nie szczęśliwy traf, lecz świadoma decyzja twórcza.

Wizjoner, który wierzy, że światło i kolor to język, którym można opisać każdą emocję. Jego styl to fuzja nowoczesnego spojrzenia na portret z klasycznymi zasadami kompozycji. Jako twórca stawia na „świadome widzenie” – proces, w którym technika staje się niewidzialnym fundamentem dla opowiadanej historii.

Grzegorz to członek Związku Polski Artystów Fotografików oraz grupy Jurassic Photo Team, marka własna MacGregor Photography / @macgregor_portretuje.

Dziś chciałabym przedstawić Wam niezwykle kreatywną i wszechstronną osobę. Grzegorz Maciąg to człowiek Renesansu: marketingowiec, sportowiec, fizjoterapeuta, fotograf weselny, sportowy, reportażowy, portretowy…
Coś pominęłam?;)

Grzesiu, znamy się od wielu lat i zawsze podziwiam pozytywną energię, którą emanujesz i która, jak magnes, przyciąga do Ciebie ludzi. To nietypowe w kraju szarości i ponuraków. Z jakiej planety tak naprawdę jesteś?

Dobre pytanie, sam nie wiem, obecnie stacjonuję na planecie zwanej Jurą Krakowsko-Częstochowską 😊

Opowiesz mi o swojej ścieżce życiowej? Jak to się stało, że fotografujesz?

To długa opowieść – postaram się ją skrócić jak najbardziej – zaczęło się chyba jak u większości, czyli w domu rodzinnym od taty i jego aparatu Zenith. Następnie na mojej drodze pojawił się Dyrektor naszej podstawówki Pan Jarek Samella (także pasjonat fotografii), który młodym chłopakom oddał przestrzeń do budowy ciemni fotograficznej. Fotografia niestety zniknęła z mojego życie na wiele lat – ponieważ zepsułem aparat taty. Na szczęście wróciła z pierwszym kompaktem i wejściem w świat cyfrowy i tak jest ze mną już ponad 20 lat. 

Jesteś laureatem wielu prestiżowych nagród. Co ważne, wyróżnienia otrzymałeś za fotografie z totalnie różnych dziedzin, od portretu, przez fotografię sportową, na reportażu kończąc (wymienię kilka konkursów: VIVA AWARD, SONY AWARD, Świat Obrazu, Obiektywnie Śląskie, Polski Konkurs Fotografii Sportowej, Pantaenius Yacht Photo czy też Fotografuj.pl). Jak to jest, że jesteś dobry aż w tylu dziedzinach?

Na to Ci nie odpowiem, konkursy traktuję trochę jak sprawdzenie swoich umiejętności i cieszę się, że doceniane są moje prace z różnych dziedzin – bo po prostu lubię to robić :). Polecam brać udział w konkursach, bo to niesamowite ćwiczenie WYBORU ZDJĘĆ. 😉

 

Co powoduje, że nie koncentrujesz się na jednym konkretnie rodzaju fotografii? Czy tu jest jakaś sezonowość, czy robisz projekty z różnych dziedzin jednocześnie, a może jest to jakiś kierunek rozwoju, który sobie wytyczasz w pełni świadomie lub wynika z potrzeby chwili?

To chyba CIEKAWOŚĆ ciągnie mnie w te różne przestrzenie fotograficzne, staram się w każdej z nich odnaleźć. Należę do grupy fotograficznej – Jurassic Photo Team i każdy z nas jest z innego świata, więc staramy się poznawać nawzajem różne obszary.

Pamiętam, jak na którymś z Festiwali Jurajskich prezentowałeś swój cykl „Jorcajty”, za który zresztą otrzymałeś nagrodę w kategorii reportaż w kilku konkursach. Opowiesz o tym projekcie? Pamiętam, że bardzo mnie poruszyły Twoje fotografie.

Dziękuję, tak ten długoterminowy projekt realizuję od 2015 roku, co powoduje, że jednak rokrocznie próbuję odnaleźć coś nowego. Próbuję zaskoczyć siebie. Jorcajty nawiązują do żydowskiej tradycji upamiętniającej rocznicę śmierci. Dla chasydów to wyjątkowy dzień. Pełen modlitwy, refleksji i wspomnień zmarłych. Obchodzony bardzo uroczyście ze śpiewem i tańcem. Staram się udokumentować kulturę żydowską oraz odnaleźć niezwykłe momenty.

Co jest dla Ciebie takie pociągające w reportażu? Jak bardzo się przygotowujesz do takich projektów?

Reportaże to życie i tu się wszystko zmienia. To właśnie tu muszę dostosować się zastanych warunków. Historia, którą chcę opowiedzieć ma wiele składowych i to jest właśnie piękne, bo muszę cały czas poszukiwać.

Oglądając Twoje zdjęcia reportażowe zauważyłam, że większość jest czarno-białych lub moonochromatycznych, co je wyróżnia na tle mocno nasyconych, kolorowych ujęć (chociaż ostatnio dostałeś nagrodę za portret w Monochrome Photography Awards) z innych Twoich projektów. Czy uważasz, że czerń i biel jest mocniejsza? Po co ten zabieg?

Lubię czerń i biel wtedy, kiedy chcę, aby to historia była najbardziej wyraźnym elementem i to jest dość powszechne zastosowanie techniczne. Czasem kolor jest zbyt mocną składową i może rozpraszać i być mocniejszy od samego tematu.

Ostatnio Twoi fani mogą podziwiać głównie Twoje projekty związane z kreatywnym portretem. Zresztą na Instagramie jeden z Twoich profili nazywa się macgregor_portretuje. Wiem, że za Tobą stoi cały zespół wspierających Cię ludzi, który pomaga w tworzeniu scenografii, dostarcza kostiumy i pomaga w charakteryzacji, ale ktoś jednak firmuje to, spina, przetwarza na końcowy efekt. Domyślam się, że to Ty. Skąd czerpiesz inspiracje?

Od kilku lat rzeczywiście dość mocno odkrywam siebie w przestrzeni portretu kreacyjnego i kreatywnego. Mam przyjemność otaczać się wspaniałymi i pięknymi artystami. Spotykamy się w różnych przestrzeniach jak wystawy, plenery czy Festiwale i kreatywnie działać na siebie. Mam obok siebie praktycznie na co dzień wspaniałych ludzi z Jurassic Photo Team i tak jak wspominałem, każdy z nas jest z innej bajki i możemy się uzupełniać i czerpać inspiracje. Inspiracji jest mnóstwo, ale najważniejszą wymienię muzykę, malarstwo oraz obraz ruchomy, czyli film.

A jaką rolę w procesie kreacji ma modelka? Czy projekt w Twojej głowie powstaje w oparciu o konkretną osobę, czy idziesz na żywioł i adaptujesz się do tego, co zobaczysz?

To są dwie oddzielne drogi, ale stosuję obie :). Najbardziej inspirujący są właśnie ludzie i tak, mam takie realizacje, gdzie wszystko planuję – PREWIZUALIZUJĘ, ale mam też takie sesje, gdzie wszystko na żywo w trakcie rozmów układa się samo w głowie.

A generalnie, na ile sztywno trzymasz się założeń? Co zwycięża, plan czy improwizacja?

Tak jak wspomniałem wyżej, to są dwie różne drogi – ale jedna i druga jest piękna 😊

Z innej bajki – przygotowując się do wywiadu, na portalu „Lens Cuture” znalazłam Twoje bio, a w nim stwierdzenie:

„Najlepiej się czuję w portrecie, martwej naturze, reportażu oraz makrofotografii. Makrofotografia to moment odpoczynku (choć wstaję o 5 rano). Od zawsze chciałem spojrzeć owadom prosto w oczy. Teraz staram się oprócz oczu włączyć coś więcej do kadru.”

O CO TU CHODZI? 😊 Nigdy nie widziałam Twoich fotografii macro. Czy to wciąż aktualne, czy po prostu w internecie nic nie ginie?

Hehehhe, dotarłaś naprawdę daleko w historii. Tak, makrofotografia była pierwszą z rodzajów, w którą bardzo mocno się zagłębiłem. Moim celem było wtedy zaglądanie owadom głęboko w oczy, kiedy poznałem wszystkie tajniki i zrobiłem swoje pierwsze 10 tysięcy zdjęć, uznałem że jednak czas na coś szerszego. 😊

A jednak udało mi się coś Twojego znaleźć. 😉

Pasją, którą dzielimy wspólnie jest siatkówka. Lubię te nasze pogaduchy o ligowych rozgrywkach i ploteczki spoza boiska, którymi kończy się każda biznesowa rozmowa. 😊 Masz to szczęście, że możesz fotografować jeden z najlepszych polskich zespołów. Jak to jest fotografować, nie mogąc grać? Czy jesteś w stanie oglądać mecz, fotografując zawodników?

Nasz „konik” każdej rozmowy. Zostałem wychowany w duchu sportu i do dziś go uprawiam. Miałem ta przyjemność nauczyć się grać w grze zespołowej – co chyba daje mi niesamowite poczucie, że to mocno przenosi się na dzisiejsze życie fotograficzne i nie tylko 😊 – tu duże ukłony dla naszego trenera Nowaka ponieważ zaszczepił w nas, młodych chłopakach niesamowitą pasję do tego sportu. Siatkówka to sport, który towarzyszy mi do dziś – jeszcze coś tam sobie odbijam na poziomie 1 Ligi śląskiej  – ale tu bardziej chodzi o dyscyplinę, trening, który towarzyszy mi przez całe życie. Aluron CMC Warta Zawiercie to drużyna, w której miałem przyjemność też grać na samym początku i to chyba jest w tym najlepsze. Teraz jestem na meczach i jeśli fotografuję to niestety nie oglądam, ponieważ szukam i poszukuję unikalności i niepowtarzalności, a uwierz, po tylu latach spędzonych na Ligowych meczach czasem ciężko o kreatywność. Dziś cieszę się, że mogę fotografować Mistrzów Olimpijskich i Świata w sporcie, który uwielbiam. 😊   

Jesteś vice prezesem Jurassic Photo Team. Miałam przyjemność poznać i pracować z wieloma członkami tej kreatywnej grupy – opowiesz nam, skąd się wziął pomysł na taką organizację i czym się zajmujecie? Jestem szczerze zdumiona, że tyle kreatywnych osób jest w stanie ze sobą współpracować, wspierać się, zamiast po polsku zazdrościć kolegom sukcesów 😉

Wielu fotografów zwraca właśnie na to uwagę i  to jest piękne i „niepolskie”, że się wspieramy, współpracujemy i pomagamy. Pomysł narodził się jeszcze przed moim przyłączeniem się do grupy. Grupa ewoluuje, jedni przychodzą inni odchodzą. Kiedyś byliśmy nawet Stowarzyszeniem, co dało nam ugruntowane reguły, by dziś cieszyć się z najlepszych rzeczy.   

Twoim „oczkiem w głowie” są Festiwale Jurajskie – zimowy i letni. Dla mnie pobyt u Was jest niezwykle inspirujący, zwłaszcza wieczorne prelekcje ze zdjęciami, które dają mocno po głowie. Opowiedz tym, którzy jeszcze nie byli, dlaczego warto Was odwiedzić.

Jurajski Festiwal Fotograficzny to dla nas JPT-  ŚWIĘTO, 😊 od 13 lat dokładamy wszelkich starań, aby to święto było wyjątkowe, unikalne i jednorazowe, aby jak to powiedział Pan Tomasz Tomaszewski: „NIECH ŻAŁUJĄ CI, KTÓRYCH NIE BYŁO”. Odbywa się w Hotelu Fajkier*** WellnessSPA – Hotelu Przyjaznym Fotografii, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Dlaczego warto? – Myślę, że jest wiele powodów, zacznę od największych nazwisk polskiej fotografii. Staramy się zawsze dobrać najlepszą obsadę pod dany temat, jaki chcemy zrealizować. Kolejnym na pewno wyróżnikiem jest Touch & Try czyli dostęp do najnowszego sprzętu i WIELKIE PODZIĘKOWANIA tutaj do Was i całej branży, która tak licznie do nas przybywa, dając możliwość testowania przez ten cały czas nowości fotograficznych i filmowych. Warsztaty z postprodukcji.  Na pewno należy wspomnieć o samym miejscu gdzie powstają profesjonalne plany zdjęciowe a Hotel Fajkier zamienia się wtedy w wielkie studio!!! Unikalność regionu i przepiękne plenery Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Jura to jeden z najpiękniejszych regionów w Polsce. Wspólne wyjścia w teren – Szlak Orlich Gniazd czy na wapienne ostańce – pozwalają ćwiczyć fotografię krajobrazową pod okiem mistrzów. I NAJWAŻNIEJSZE, to, co powoduje, że uczestnicy wracają do nas: Klimat.😊 JFF to nie jest sztywna konferencja. Atmosfera w Hotelu Fajkier podczas festiwalu jest jedyna w swoim rodzaju. Wieczorne rozmowy, wspólne oglądanie zdjęć i integracja środowiska sprawiają, że uczestnicy wyjeżdżają z głową pełną inspiracji i nowymi znajomościami na lata, chcą tu wracać i wracją. 😊

fot. Jurrassic Photo Team

I ostatnie pytanie: dlaczego EIZO? 😉

Dlaczego? W świecie fotografii monitory EIZO – szczególnie linia ColorEdge to absolutny standard i obiekt pożądania chyba większości fotografów. Dla mnie najważniejsza jest WIERNOŚĆ KOLORÓW. Kolor, który widzę na ekranie, jest identyczny z tym zapisanym w pliku. Dzięki szerokiemu gamutowi monitor wyświetla barwy, których standardowe biurowe ekrany po prostu „nie widzą”. Mało tego mimo, iż kalibruję ekran laptopa (ponieważ czasem pracuję w terenie), zawsze jeszcze sprawdzam na monitorze EIZO efekt końcowy. 

Dziękuję Ci za tę rozmowę i poświęcony czas. A przede wszystkim za to, że my wszyscy obok Ciebie możemy zawsze „ogrzać się” w Twojej dobrej eregii.

Rozmawiała Karolina Trojanowska

Click outside to hide the comparison bar
Porównaj
Porównanie ×
Porównaj Continue shopping